Uczelniane Who’s Who

Uuuuu, jak ja dawno nic tu nie napisałem :/

Jakiś czas temu Jadźka przesłała mi ciekawą rozprawę na temat hierarchii uczelnianej. Oto jej treść:

REKTOR
Przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem.
Jest silniejszy od lokomotywy i szybszy od pocisku.
Chodzi po wodzie.
Rozmawia z Bogiem.

PROREKTOR
Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem.
Jest silniejszy od lokomotywy parowej.
Czasami dogania pocisk.
Chodzi po wodzie, gdy morze jest spokojne.
Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie.

DZIEKAN
Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce.
Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa.
Potrafi strzelać z pistoletu.
Chodzi po wodzie na krytym basenie.
Czasami Bóg zwraca się do niego.

PRODZIEKAN
Ledwo przeskakuje budkę portiera.
Przegrywa z lokomotywą.
Czasami może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie.
Bardzo dobrze pływa.
Rozmawia ze zwierzętami.

PROFESOR
Obija się o ściany próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek.
Może zostać przejechany przez lokomotywę.
Nie dostaje amunicji.
Pływa pieskiem.
Mówi do ścian.

DOKTOR
Wbiega do budynków.
Nie wytrzymuje konfrontacji z ręczną drezyną.
Moczy się pistoletem na wodę.
Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratunkowej.
Bełkocze do siebie.

PANI Z DZIEKANATU
Podnosi budynki i przechodzi pod nimi.
Zwala lokomotywę z torów.
Łapie pocisk zębami i go rozgryza.
Zamraża wodę jednym spojrzeniem.
Jest Bogiem.

Po dzisiejszych, jak i wcześniejszych doświadczeniach nie mam wątpliwości ze Student na uczelni jest tylko numerem indeksu/legitymacji. Nie dość, że muszę troszczyć się o 55 osób ze swojej specjalizacji (jestem starostą) to jeszcze tracę przy tym mnóstwo czasu. Nie wspomnę już o kolejkach na poczcie, którą ostatnimi czasy odwiedzam bardzo często. W zeszłą niedzielę coś się popsuło w moim nowym odtwarzaczu mp3 (sansa m250), na dodatek moja mama ma nogę usztywnioną lekkim gipsem i mam masę obowiązków domowych.

To wszystko bardzo mnie denerwuje, bo nie znajduję czasu na szukanie materiałów do swojej pracy magisterskiej. Jak się cieszę, że dostałem w końcu próbki od Maxim-Dallas i po konsultacji z promotorem, okazało się że wybrałem dobry sprzęt. Muszę się jakoś bardziej zmobilizować, albo znaleźć jakiegoś murzyna do pomocy. Przede mną jeszcze 2 większe projekty, które musze zmęczyć do końca roku, bo potem będzie już niewiele czasu.

Jednym słowem jestem zerem i nic na to nie poradzę. Mam jednak nadzieję, że kiedyś w końcu doczekam czasów, że będę miał więcej czasu dla siebie.


About this entry